Liczba uczniów tracących dane osobowe rośnie

Pliki szkolne znalezione w ciemnej sieci zawierają mnóstwo danych osobowych, których nie powinno tam być w pierwszej kolejności. Co więcej, liczba dzieci dotkniętych chorobą najprawdopodobniej nadal rośnie, gdy mówimy, i prawdopodobnie przekroczyła obecnie milion. Czy ten wyciek był częścią dobrze napisanego scenariusza, czy też zbiorczym wynikiem kilku niedawnych ataków ransomware, których twórcom nie udało się zebrać ani grosza okupu?

Badacze bezpieczeństwa kładą większy nacisk na drugą opcję. Biorąc pod uwagę ogromną liczbę instytucji biznesowych i rządowych, które padły ofiarą nieznośnych cyberprzestępców żądających wygórowanych kwot okupu, nic dziwnego, że ludzie ze wszystkich grup społecznych, w tym nieletni studenci, w końcu otrzymują cios.

Kłopotliwe statystyki

Analityk Emsisoft, Brett Gallow, zauważył ponad tysiąc amerykańskich szkół, które przeszły próbę ataków ransomware tylko w 2021 roku. Zakres ujawnionych danych różni się w zależności od osoby. Podczas gdy ujawnione dane uwierzytelniające bankowe są na szczęście bardzo nieliczne, inne dane osobowe, takie jak numer ubezpieczenia społecznego i dokumentacja medyczna, były na wolności na tyle długo, że wywołały falę kradzieży tożsamości w skrajnym przypadku.

Czy jest to spowodowane słabą ochroną sieci?

Brak wysokiego poziomu bezpieczeństwa sieci w instytucjach edukacyjnych jest od dawna znanym problemem. Niektóre szkoły, jak twierdzą naukowcy, nigdy nawet nie wiedziały, że zostały zaatakowane, nie mówiąc już o wykrywaniu, kiedy dokładnie zachorowały. Inni, którzy otrzymali wskazówkę na czas, nie wiedzieli, jak postąpić w następstwie. Jeszcze inni twierdzą, że rząd nie dał im mapy drogowej, którą mogliby podążać w razie potrzeby. To prawda, że ogólna rada FBI, by nie płacić żadnego okupu, nie jest już wśród nikogo wiadomością. To, czego obecnie potrzebuje system edukacyjny, to wiedzieć, co zrobić, jeśli/kiedy oszuści zdecydują się mimo wszystko umieścić dane w Internecie? Jest bowiem prawie pewne, że zrobią to niezależnie od decyzji ofiar. Regularna kopia zapasowa mogłaby przywrócić skradzione pliki, ale nie mogła zapobiec ich wyciekowi, a tysiące uczniów z Niezależnego Okręgu Szkolnego Weslaco przekonało się o tym na własnej skórze w grudniu ubiegłego roku.

Ponieważ wycieki danych szkolnych trwają od co najmniej 15 lat, istnieje prawdopodobieństwo, że każdy uczeń mógł już doświadczyć lub doświadczy wycieku danych osobowych w takim czy innym czasie. Jednak aby złagodzić skutki, rodzice mogli posunąć się tylko do podjęcia kroków w celu zamrożenia kart kredytowych swoich dzieci, aby uniemożliwić oszustom korzystanie z nich do zaciągania pożyczek na cudzy koszt.